Jak w tytule...ogarnęła mnie niemal ze wszystkich stron. Nie wiem czy to jakieś jesienne przesilenie, ale codziennie czuję się jakby przejechał po mnie pociąg :/ Waga i wymiary stoją w miejscu (mam taką cichą nadzieję, bo dawno się nie wazyłam ani nie mierzyłam), a ja jak wyglądałam tak wyglądam.
Staram się jeść w miarę zdrowo, ale co z tego, skoro łapie mnie wilczy apetyt tuż przed snem :/ Do tego odczuwam nieustanną chęć na słodycze...Chyba nie musze dodawać, że ćwiczyłam ostatnio....dawno O.o
Jedyne na co mam ochotę to czytanie książek i oglądanie filmów pod cieplutką kołdrą. Nawet kosmetyczne sprawy zaniedbałam strasznie!
Jest jednak kilka rzeczy, którymi mogę się pochwalić :) Mianowicie: dbam o regularność posiłków, robię sobie domowe obiadki do pracy (przeważnie ryż brązowy/Basmati z mięskiem, surówką, albo makaron pełnoziarnisty z jakimś samemu przyrządzonym sosem warzywnym), zaopatrzyłam szafkę w różne rodzaje płatków (owsiane, żytnie, orkiszowe) i robię z nich sniadaniowe pyszności,np. placki czy granolę :)
Małe sukscesy, ale jednak mnie cieszą :) Do poprawy jest na pewno wieczorne podjadanie, brak aktywności fizycznej i ilości spozywanych dziennie napojów (zielona/czerwona herbata, woda) - jest tego stanowczo za mało!
Więcej sensownych rzeczy napiszę jak się wreszcie ogarnę. Póki co niech blog zawiśnie w cybernetowej przestrzeni.... :)
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz